Zaczynam nową serię, a tamtą na pewien czas zawieszam. Wybaczcie, ale pewnie jak sami widzicie była...no niezbyt udana. Znowu Aoiha i znowu dramat. Miłego czytania.
Pewne wydarzenia, a najbardziej te dramatyczne potrafią całkiem zmienić człowieka, a jego życie wywrócić do góry nogami. To właśnie na własnej skórze poczuł szesnastoletni Kouyou Takashima, po śmierci jego ojca, który jedynym żywicielem rodziny. Matka Kouyou po wypadku samochodowym jeździła na wózku i nigdzie nie mogła znaleźć pracy. Dostawała rentę, ale bardzo niską niestety.
Kou miał jeszcze dwie młodsze siostry, którymi trzeba się zająć. To właśnie musiał robić Shima. Z powodu kalectwa matki cały dom miał na głowie.
Gdy jeszcze jego ojciec żył, miał więcej czasu dla siebie. Nauczył się wtedy grać na gitarze i nawet szyć. Dzięki temu szył sobie ubrania, co mu bardzo odpowiadało, ponieważ miał dość nie typowy styl. Włosy miał farbowany na miodowy blond, przeważnie nosił rurki, koszulki lub podkoszulki z różnymi zespołami i malował się dość często. Czasem robił też matce makijaż.
Teraz to już nie miał prawie na nic czasu. Gitara stała w kącie, a maszyna do szycia była rzadziej używana.
Przez wakacje zatrudnił się w barze szybkiej obsługi. Za dodatkowe pieniądze mógł kupić swoim siostrą zabawki.
Niestety te dwa miesiące odpoczynku od szkoły szybko minęły. Kouyou szedł do liceum, jednego z lepszych w mieście, dlatego musiał zrezygnować z pracy już w ostatni dzień wakacji. Zdawał sobie sprawę z tego, że dojdą obowiązki szkolne. Nie przerażał go fakt, że idzie do nowej szkoły, w której nie będzie nikogo znał tylko to, że na prawie osiem godzin dziennie będzie musiał zostawiać matkę samą w mieszkaniu.
Z tymi dość nie miłymi myślami Kouyou poszedł spać.
Rano obudził go dźwięk budzika wydobywającego się z jego telefonu. Szybko go uciszył by nie budzić, ani matki, ani sióstr. Podszedł do dużej szafy w rogu pokoju (właściwie to nie był pokój bo Kou spał w salonie, gdyż mieszkanie było małe i miało dwie sypialnie) i wyciągnął z niej czyste ubrania. Cicho przeszedł przez korytarz i zamknął się w łazience. Nie brał prysznica rano, tylko przemywał i używał dużej ilości dezodorantu. Co do twarzy to po umyciu jej, pomalował się i umył zęby na końcu. Starał się przy tym zużywać jak najmniej wody.
Gdy wyglądał już w miarę normalnie, założył na siebie ciuchy, czyli szary podkoszulek na to białą koszule i czarne rurki. Do tego dodał trochę biżuterii.
Całkiem już gotowy wybiegł z domu ,akurat tak, że zdążył na autobus. Był on wypełniony po brzegi uczniami, więc trudno mu było znaleźć miejsce tak by się chociaż czegoś chwycić. Skończyło się to tak, że gdy autobus ruszył, wpadł na jakiegoś czarnowłosego chłopaka.
-Um... Przepraszam.-mruknął blondyn. Chłopak zmarszczył brwi i odepchnął Kouyou tak, że poleciał na jakąś rurkę.
-Uważaj następnym razem to nie będziesz musiał przepraszać.-warknął tylko i wrócił do rozmowy z kolegami.
Kou już nic nie powiedział. Nie lubił specjalnie gdy ktoś tak agresywnie na wszystko reagował. Szczerze....to kto lubi?
Rozmasował sobie ramię, którym uderzył o rurkę. Na pewno będzie miał jakieś zaczerwienienie, jak nie siniaka.
Gdy autobus zatrzymał się pod szkołą, wysypało (dosłownie) się z niego 3/4 ludzi, którzy w nim byli. Przystanek mieścił się przed szkołą, więc Kouyou nie musiał jakoś specjalnie się spieszyć. Wolnym krokiem przedzierał się między ludźmi. Nawet natknął się na tego czarnowłosego chłopaka, który skarżył się swoim kumplom, że przez wakacje skasował samochód i musi jeździć autobusem, gdzie "roi się od plebsu". Kou prychnął cicho mrużąc oczy. Nienawidził tych rozpieszczonych dzieciaków, które uważały, że pieniądze rosną na drzewie, a rodziców kochają za ich złote karty.
Nagle ktoś klepnął go w ramię. Kouyou odwrócił się i ujrzał niższego od siebie blondyna. Miał delikatne rysy twarzy jak Kou, jednak był bardzo dobrze umięśniony i jakby bardziej męski od Kouyou, który swoim wyglądem czasem naprawdę przypominał kobietę.
-Ślicznoto Ty się tak w Yuu nie wgapiaj, bo go to denerwuje i Ci może wpierdolić.
-W kogo?
-W Yuu. Tego czarnowłosego otoczonego fanami.. W ogóle to jestem Akira Suzuki.-podał mu rękę. Kou nie pewnie ją uścisnął.
-Aa....zauważyłem, że bardzo drażliwy jest.-obrzucił chłopaka zaciekawionym spojrzeniem.- Ja jestem Kouyou Takashima. Do, której Ty klasy chodzisz?-spytał z lekkim uśmiechem. Chłopak nie wyglądał na starszego, ale był całkiem dobrze rozeznany.
-Kouyou... Ładne imię. Och ja dopiero zaczynam pierwszą klasy tak jak Ty, co?-Kou pokiwał głową potwierdzając tym samym jego słowa.- Ja mam tu kilku starszych kumpli, którzy mi o wszystkim mówią. Ach...no właśnie. Radzę uważać bo ten Yuu już drugi raz siedzi w pierwszej klasie będzie z nami chodził. Niby powinni go wywalić, ale wiesz...kapitan drużyny piłkarskiej i przydają się szkole pieniądze jego tatusia.-Akira wywrócił oczami. No chociaż było wiadome jak dostał się do tego liceum i to jeszcze na biol-chem. Kouyou zawdzięczał to swoim wynikom, ale ten Yuu...no na pewno przyczyniły się do tego pieniądze ojca.
Aki spojrzał na zegarek.-Trzeba iść do klasy...wiesz...żeby się zintegrować. To chodź...-chwycił Shime za rękę i pociągnął w stronę szkoły. Zatrzymali się tylko by sprawdzić w jakiej sali mają.
Gdy już się tam znaleźli, usiedli w ostatniej ławce. Kouyou zauważył, że obok siedział Yuu, który był zainteresowany bardziej swoim telefonem niż tym co się dzieje. Nawet nie zauważył, że weszła wychowawczyni, która zaczęła standardową przemowę.
Właściwie nikt jej nie słuchał. Kouyou zajął się rozmową z nowym kolegą. Okazało się, że mają dużo wspólnych zainteresowań, słuchają tej samej muzyki czyli rock'a i mają podobny styl. Rozmawiali tak przez tą całą przemowę nauczycielki, a potem jeszcze gdy razem wracali. Przed "rozejściem" się do swoich bloków wymienili się numerami telefonu.
Kiedy Kouyou był już w domu i starał się zrobić coś dobrego na obiad był w wyjątkowo dobrym humorze. Naprawdę się cieszył, że poznał Akirę, który był bardzo miłym chłopakiem. Można byłoby powiedzieć, że idealnie nadający się na przyjaciela dla Kou, który szczerze mówiąc, ani w podstawówce, ani w gimnazjum nie miał przyjaciół.
__________________________________________________
Wiem długo nic nie dodawałam, ale to z powodu braku czasu. Mam nadzieję, że wam się podobało opowiadanie. Jeśli tak to komentujcie! W najbliższym czasie dodam następną część. Wracając do poprzedniej serii to muszę ją zawiesić z braku pomysłu i z tego powodu, że była beznadziejna, ale to chyba już mówiłam.
Odważę się na komentarz, a co!
OdpowiedzUsuńOtóż – powiedzmy sobie szczerze – zainteresowałaś mnie tym opowiadaniem (i poprzednim także!). Wchodzę codziennie na Twojego bloga, by zobaczyć czy przypadkiem nie zostało coś dodane. X'D Następnej części się doczekać nie mogę~
A co do poprzedniej serii; jeżeli naprawdę uważasz, że nie wyszło Ci – usuń to i napisz od nowa. Jeżeli chce Ci się, oczywiście. Mi się fabuła podoba strasznie. Podoba mi się to, jak piszesz, nie patrząc na błędy językowe; ale to już chyba najzwyklejsza autokorekta, nie? :) Radziłabym Ci także byś znalazła sobie betę; posprawdzałaby błędy interpunkcyjne (których także trochę jest), ortograficzne, i na ogół bunty Twojego telefonu. :)
Weny życzę!
Cieszę się, że Ci się podoba moja twórczość. Ach...naprawdę to takie miłe uczucie zobaczyć pierwszy komentarz na swoim blogu :*. Co do tamtej serii...niestety na razie pomysł mi się skończył, ale cieszę się z tego, że się podoba. Jak znajdę wenę to na pewno to dokończę. Ta nowa seria na pewno będzie dokończona i myślę, że będzie długa. Jeśli chodzi o błędy to postaram się bardziej na to uważać.
UsuńJa zaś się cieszę, że miałam ten zaszczyt dodania pierwszego komentarza. ^u^
UsuńRozumiem Cię, brak pomysłów to okropność. D:
Błędy błędami, są prawie niezauważalne, naprawdę. Jedyne, które tak troszkę bolą w oczy, to te występujące w dialogach – „Ty”, „Ci”, „Cię”. Nie trzeba z dużej listery. Taka mała rada na przyszłość. :D
Czekam z niecierpliwością na kolejne części. ♥
*litery, jejciu, wybacz. XD
UsuńNo i każdy szczęśliwy. :) Postaram się "poszukać" weny i wtedy coś stworzę.
UsuńNo właśnie ja jestem przyzwyczajona do pisania tego z dużej litery, ale postaram się to ograniczyć.
Kolejne na pewno się pojawią jak najszybciej. <3