środa, 8 stycznia 2014

Childhood's end 2 (Aoiha)

Witam. Oto następna część serii "Childhood's end", która (ku mojej uldze) okazuje się nie najgorsza. Nawet nie wiecie jak mnie to cieszy :D. Dostałam takiego jakby "powera" i będę częściej dodawać posty. Teraz życzę miłej lektury.


  Następny dzień zaczął się dla Kouyou, podobnie jak poprzedni, tylko tym razem poszedł do szkoły na piechotę. Ubrany był w czarną koszulkę z "Iron Maiden" (od aut.: ostatnio wielbię ten zespół.), do tego miał lekko przetarte jeansy i czerwone trampki. Jego szyję i nadgarstki zdobiła biżuteria, którą w większości sam robił.
  Przemierzając powoli ulicę Kou zauważył wielu uczniów spieszących się do szkoły, jednak nie było wśród nich Akiry. Widział nawet tego Yuu, który zachowywał się, jakby śledził Shime. Od pewnego czasu szedł za nim krok w krok co niby nie było dziwne bo chodzili do tej samej szkoły, a jednak Kou zastanawiał się czemu czarnowłosy, mając do wyboru autobus i dość długi spacer, wybrał spacer tak jak blondyn. 
  Chłopak odwrócił się by sprawdzić czy ten nadal za nim idzie. Yuu jakby uśmiechnął się sam do siebie i przyspieszył trochę tak, że wyminął młodszego. Zdziwiło to trochę Kouyou, ale na co miał liczyć. Na pewno nie ma to, że czarnowłosy go jakoś zagada.
Zerknął na zegarek i sam przyspieszył bo nie chciał się spóźnić..
  Do szkoły niemal, że dobiegł i od razu skierował się do sali gdzie mieli matematykę. Wszedł do niej i wcześniej przepraszając za spóźnienie, usiadł obok Suzuki'ego.
  Przez całe czterdzieści pięć minut Kouyou czuł na sobie spojrzenie Yuu. Było to dość nie komfortowe uczucie, więc odetchnął z ulgą gdy w końcu zabrzmiał dzwonek na przerwę. Był jedną z pierwszych osób, które wyszły z sali i musiał trochę poczekać na Akirę.
-Kou, czemu się spóźniłeś? Bałem się, że w ogóle nie przyjdziesz.-spytał jego nowy kolega, gdy szli już pod klasę z biologii. 
-To dlatego, że postanowiłem iść pieszo. Trochę czasu mi to zajęło.-Shima uśmiechnął się przepraszająco.
-Hm. No rozumiem.-Akira przygryzł lekko dolną wargę i chciał jeszcze coś dodać, ale nie zdążył bo zaczepiło ich dwóch starszych chłopaków.
-Cześć Aki, co Ty nas tak ostatnio unikasz?.-odezwał się jeden z nich, który był dość wysoki, strasznie chudy i miał czerwone włosy. Było w nim coś co nie podobało się Kouyou, albo bardziej przerażało go.
-Nie unikam. Po prostu mam mniej czasu.-odpowiedział jakby lekko znudzony Akira. Gdy zauważył, że czerwonowłosy przygląda się Shimie z wyraźnym zainteresowaniem, powiedział szybko.- No wy się nie znacie. To jest Kouyou mój kolega z klasy, a to Daisuke i Kaoru (od aut.: wybaczcie nie miałam pomysłu jak ich nazwać.) też moi koledzy, tyle, że z podwórka (xD).
Daisuke jako pierwszy wyciągnął dłoń. Kou trochę nie pewnie podał mu rękę i delikatnie ją uścisnął. 
-Może wpadniecie do mnie tak o dwudziestej? Robię imprezę, a jeszcze dwie osoby się "przydadzą".-Dai uśmiechnął się do nich.
-No ja mogę. Nie wiem jak Kouyou.-Akira spojrzał na blondyna.
-To się zastanówcie. My musimy iść. Pa.-czerwonowłosy pociągnął Kaoru pod jedną z sal. Aki spojrzał na swojego kolegę. Widział, że Kou jest trochę nie pewny co do propozycji chłopaka.
-Chcesz iść?
-Sam nie wiem... Pójdę gdy nie będę miał zbyt dużo roboty. Napiszę Ci esa, dobrze?
-Dobrze...-Akira pokiwał głową i zaśmiał się cicho. 
   Reszta dnia minęła dość szybko i zanim się Kouyou zorientował był już u siebie w domu. Tam jak zwykle zajmował się wszystkim. Od gotowania po sprzątanie i zajmowanie się siostrami. 
Kiedy nastała owa dwudziesta, nadal był nie pewny co do tego by iść na imprezę. Jednak w końcu, gdy udało mu się "uśpić" siostry napisał Akirze, że pójdzie. Zostało mu tylko się pomalować i jakoś ubrać.
  Po pół godzinie był gotowy. Mamę nie musiał dużo prosić o pozwolenie na wyjście. Właściwie ona sama się cieszyła, że Kouyou gdziekolwiek wychodzić. 
Pod jego domem czekał Akira. Po drodze do Daisuke dużo rozmawiali, ale gdy znaleźli się na imprezie mogli sobie tylko pokrzyczeć bo tak było głośno. Zawaliła się chyba cała szkoła.
Dai ucieszył się, gdy ich zobaczył, a samego Kouyou wręcz rozbierał wzrokiem. Nie obeszło się bez tak zwanych "zaczepek", a tak dokładnie to gdy tylko czerwonowłosy znalazł się sam na sam z Kou, bo Akira poszedł po piwo, Dai zaczął go obmacywać.
-Możesz mnie zostawić?-spytał widocznie poirytowany blondyn.
-Hm. Niby mógłbym, ale nie chcę.-jego dłoń znalazła się na udzie chłopaka, niebezpiecznie blisko jego krocza.
-A nie widzisz, że JA nie chcę byś mnie dotykał.-Kouyou zmarszczył brwi, ale Dai i tak nic sobie z tego nie robił. Pociągnął blondyna do siebie, a jego dłonie bezczelnie zaczęły dotykać jego ciało. Nawet zaczął podwijać jego bluzkę.
-Daisuke zostaw go..-Kouyou usłyszał nad sobą znany mu głos. Gdy podniósł głowę zobaczył...

___________________________________________________

Wybaczcie, ale nie mogłam się oprzeć i wręcz musiałam zatrzymać się właśnie w tym momencie! ;* Ta druga część jest trochę gorsza od pierwszej...przynajmniej według mnie. Piszcie piszcie! Chcę znać waszą opinie xD.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz