poniedziałek, 25 lipca 2016

Childhood's end 9 (Aoiha)

Kolejna część Childhood's end.
Beta: KagaMi. <3
Miłego czytania. ;)


  Kolejne dni mijały Yuu i Kouyou w podobny sposób; rano oboje szli do szkoły, gdzie nie mogli się od siebie oderwać (dosłownie), a po szkole wyglądało to podobnie... tylko w innych miejscach, takich jak park miejski, dom Yuu, czy Kouyou. Jednym słowem - kleili się do siebie niemal wszędzie. Nie uszło to uwadze reszty uczniów, nauczycieli, a także mieszkańców ich miejscowości. Jednak było widać, że oboje nie przejmują się ani plotkami, ani ciekawskimi spojrzeniami przechodniów, których spotykali na przykład w parku. Jednym słowem - mieli swój świat, do którego nie dopuszczali nikogo innego. Gdy kóregoś dnia siedzieli u Kouyou, dokładnie na podłodze w salono-pokoju Kou, blondynowi znowu przypomniało się o tym durnym zakładzie. 
- Yuu... umm... mógłym zapytać o coś?
- Pytaj o co chcesz. - Uśmiechnął się lekko.
- No... Chodzi mi o ten zakład... - Zaciął się na chwilię widząc, że czarnowłosy zaciska usta. - Wybacz, że wracam do tego tematu, ale... chodziło o to byś mnie przeleciał czy o coś innego?
- Nooooo... dokładnie to chodziło bym... wybadał jakiej jesteś orientacji. By Seon miał o czym plotkować.
- No, ale... wychodzi, że teraz może plotkować o nas. - Kouyou spojrzał na niego niepewnie.
- No tak... ale on wiedział wcześniej, że jestem bi. Wiesz, nie lubię się ograniczać. - Mrugnął do niego i uśmiechnął się szeroko. - Zresztą... nie przejmuj się, Uruś. Plotki to plotki. Zawsze będą się tworzyć... a można powiedzieć, że ten zakład ma dobre skutki. 
- Dobre skutki? Nie gadaliśmy przez to długo... byłem zły na Ciebie.
- Wiem, ale teraz są te dobre skutki. - Yuu przysunął się do niego i objął go w pasie. Pocałował go, przyciskając chłopaka do siebie. Uruha niemal od razu odwzajemnił jego pocałunek i uchylił lekko usta. Yuu wsunął swój język do jego ust. Ich języki splotły się we francuskim pocałunku. Kiedy się od siebie oderwali, Kouyou jeszcze długo się uśmiechał.
 - To mnie uspokoiłeś. - Mruknął cicho i przytulił się. Złożył na ustach Shiroyamy krótki pocałunek.
- Mmm... wiem.-Mruknął czarnowłosy, uśmiechając się przy tym. Lekko przesunął dłonią po boku Kouyou. Zatrzymał się na jego biodrze, teraz zastanawiając się, jakie ma zajebiste szczęście. Jeszcze jakieś dwa tygodnie temu... no, może ponad dwa, zgwałcił tego wspaniałego chłopaka. Tak... zgwałcił i tylko takiego określenia może użyć opisując ten czyn. Nawet fakt, że był pijany nie usprawiedliwiał go, bo nic tego nie usprawiedliwia, a mimo to Kouyou mu zaufał i tworzą coś w rodzaju związku. Możliwe, że przez to blondyn jest po prostu jak anioł. Nie odciął się od niego i jest teraz niemal cały czas u jego boku. Nawet to, że pozwalał się Yuu dotykać było czymś niezwykłym. 
- Huuh... Chyba pan Shiroyama się zamyślił. - Dotarł do jego uszu śmiech Takashimy.
- No, można tak powiedzieć.
- A o czym myślałeś? - Zaciekawiony blondynek przechylił głowę w bok i spojrzał Yuu w jego ciemne oczy.
- Tak szczerze to o Tobie. I o tym jakim jesteś wspaniałym człowiekiem. - Wyszeptał mu to do ucha i uśmiechnął się, widząc jak Uruha rumieni się na te słowa. Znowu przygarnął go do siebie i przytulił. 
   Tak minął im cały dzień. Leżeli, nie robiąc kompletnie nic oprócz tulenia się do siebie i całowania od czasu do czasu. Jednak już około godziny 20 Yuu musiał się zbierać i wracać do domu. Nie można było zapomnieć, że na drugi dzień mieli iść do szkoły, a jeszcze trzeba było się jakoś przygotować, co w przypadku Shiroyamy wiązało się z napisaniem kilku ściąg na najbliższe klasówki. Miał zamiar zdać tym razem do następnej klasy, ale niekoniecznie uczciwie. 
  Na drugi dzień oczywiście spotkali się pod szkołą, bo przyszli niemal w tym samym momencie. Kouyou znowu stwierdził, że wybierze się na mały spacerek, a Yuu podjechał trochę późniejszym autobusem, bo na wcześniejszy zaspał. Mimo to żaden z nich się nie spóźnił na lekcje. Przywitali się czułym, ale krótkim pocałunkiem w usta. Właściwie żaden z uczniów nie śmiał tego komentować ze względu na strach przed Yuu. No, prawie żaden uczeń.
- Dajcie spokój, bo rzygnę. - Powiedział Akira, który właśnie przechodził razem z Takanorim.
- Um... a to czemu? - Spytał Kouyou patrząc na swojego kolegę.
- Czemu? Kouyou... ogarnij dupę w końcu. Ten sukinsyn Cię wykorzystał jeszcze dwa tygodnie temu. Tak szybko zapominasz?! A co jeśli to też część jakiegoś durnego zakładu?! - Akira z każdym słowem stopniowo podnosił głos. Ostatnie słowa niemal wykrzyczał.
- A nie pomyślałeś, durniu, że to sprawa między nami i już wszystko sobie wyjaśniliśmy? - Syknął Yuu, który był aż czerwony ze złości. Poznał Kouyou na tyle dobrze, że wiedział jak łatwo zasiać w nim wątpliwości i teraz zamiast skupiać się na lekcjach będzie myślał o tym. Może dojść do tego, że znowu się dowie, że blondyn nie spał całą noc, bo o tym myślał.
- Pomyślałem. Ale i tak mnie dziwi Twoja pobłażliwa postawa, Kouyou. Chcesz paść ofiarą kolejnej intrygi?
- Nie... Akira, my sobie to naprawdę wyjaśniliśmy... Ja mu ufam. Nie całkowicie, ale na tyle by dać mu szansę się zrehabilitować. Nie mam zamiaru żałować, że nie dałem szansy komuś kto może ją wykorzystać i to dobrze. - Powiedział dość cicho blondyn. Yuu po jego minie widział, że znowu targają nim nieprzyjemne myśli, więc przytulił go do siebie.
- Akii... mówiłem Ci, że to ich sprawa co ze sobą zrobią. Po co się mieszać? - Ruki spojrzał na wyższego kolegę z wyrzutem. 
- Może po to by jednemu blond matołowi wytłumaczyć, że nie wszystko jest takie piękne jak w bajce. - Powiedział Akira, którego słowa Kou nie przekonały.
- Cholera jasna, a Ty myślisz, że ja tego nie wiem?! - Nagle Kouyou podniósł głos i zrobił się czerwony na twarzy ze złości. - Wiem, że życie to nie pierdolona bajka, w której każdy znajdzie swoje szczęście i będzie żył długo i szczęśliwie. Kurwa, pierdolony koniec. Ale wiem też, że lepiej jest żałować, że się coś zrobiło niż pluć sobie w brodę do usranej śmierci, że nie zrobiło się nic. Więc przestań bawić się w pseudo sumienie i odstosunkuj się od tego co robię ze swoim życiem. Pa. - Po tych słowach Kouyou zostawił zaskoczonego Akirę oraz bardziej zdziwionego Takę i pociągnął Yuu do wejścia. 
  Od tej burzliwej wymiany słów Akira trochę obraził się na Kou, ale po jakimś czasie mu przeszło i nie poruszali tego tematu. Jednak Uruha, i tak ciągnięty na każdej lekcji przez Yuu, zawsze siedział z nim w ławce. Blondynowi trochę było to obojętne z kim siedzi, ale dzięki temu Yuu więcej ogarniał na lekcjach, niż wcześniej.  
Jednak tak jak Yuu to przewidział, Uruha miał problemy ze snem. Akira trochę nieświadomie i w dobrej wierze zasiał w Uru ziarno niepewności. To czasami Kou doprowadzało niemal do histerii. Bo ileż się można bać, że osoba, która jest dla Ciebie ważna może wbić Ci przysłowiowy nóż w plecy? Yuu starał się Uruhę odganiać od tych myśli. Zachowywał się jak książkowy Romeo, za co Kou był mu wdzięczny. Dzięki temu mógł chociaż w nocy pospać z dwie, czy trzy godziny. Mimo tak krótkiego snu, Kouyou nie opuścił się w obowiązkach domowych i szkolnych. Jeszcze miał siły by realizować swoje hobby i spotykać się z Yuu. Za to Shiroyama osobiście go podziwiał.

_______________________________________________________________________________


Ogarnę dupę i będę częściej dodawać posty. NIE ZABIJAĆ!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz