Beta: KagaMsonek <3
Nie wiem czy pisanie w nocy to dobry pomysł. Ale myślę, że się spodoba więc...Miłego czytania.
Po kilku całkowicie nieprzespanych nocach, Kouyou chodził - chociaż może trafniej byłoby to określić mianem błąknia się niczym cień człowieka - po szkole. Był blady na twarzy niczym gruźlik przed śmiercią, a jego oczy zdobiły fioletowe cienie, których nie umiał zakryć, ani się pozbyć. Oprócz tego jego poziom skupienia na lekcjach był prawie zerowy i czasem zdarzało mu się całe 45 minut gapić tępo w tablicę, na której chemik zapisywał kolejne trzylinijkowe wzory sumaryczne tłuszczy. Podczas zajęć w laboratorium nie umiał się całkowicie skupić na tym co robił, przez co dodał za dużo tlenu do roztworu i wyszło mu piwopodobne coś, za co profesor już z litości postawił mu trzy z minusem.
Kiedy doszło do lekcji matematyki, miał ochotę wyzionąć ducha, gdy
nauczycielka starała się bezskutecznie klasie wytłumaczyć kolejne
funkcje i to jak je liczyć. Gdyby tylko mógł, stanąłby na ławce, i
zaśpiewał jej słodkie :
"We don't need no education
We don't need no thought control
No dark sarcasm in the classroom
Teachers leave them kids alone
Hey!
Teacher, leave them kids alone!
All in all it's just another brick in the wall
All in all you're just another brick in the wall"*
Ale
i tak pewnie nie zrozumiałaby tekstu bo była na tyle stara, że zapewne
pamiętała zrzucenie bomby atomowej na Hiroshimę i Nagasaki, a nawet
jeśli to Kou dostałby kolejną piękną pałę w dzienniku. Właściwie tego
samego dnia zdążył już u niej zarobić dwie pały za źle rozwiązane
zadania.
Wszystko przez te problemy Kou ze snem, Yuu też chodził całkowicie nie w
humorze. Był zły na Akirę, że przez jego paplanie, Kouyou myśli o tym o
czym nie powinien, a z drugiej strony martwił się o niego. Wiedział, że
długie braki snu mogą źle skutkować. Nie chciał by Uruha miał przez to
jakieś naprawdę większe problemy oprócz tych dwóch pał z matemtyki.
- Uruś... - Yuu szturchnął w ramię zasypiającego na stojąco blondyna.
- Hmmmm? - Chłopak poderwał głowę i spojrzał na czarnowłosego.
-
Pytałem czy nie lepiej byś się zwolnił? - Pogłaskał młodszego po
ramieniu. Byli właśnie przed lekcją japońskiego, na której mieli omawiać
dalej którąś z kolei lekturę. - Zasypiasz na stojąco. Potrzebujesz snu.
- Teraz objął go ramieniem.
- Niee... mama będzie zła, że opuszczam lekcje. - Pokręcił głową i rozmasował swoje skronie. Czuł znowu zbliżającą się migrenę.
-
Możemy pójść do mnie. - Starszy nie dawał za wygraną. Szczerze wolał,
by chłopak teraz odpoczął. Jest to lepsze niż patrzenie, jak walczy by
nie zasnąć na kolejnej lekcji. Chociaż z początku Kouyou całkiem dobrze
sobie radził. Po dwóch pierwszych nieprzespanych nocach potrafił napisać
sprawdzian na pięć, ale kiedy liczba z dwóch zmieniła się na osiem, był
kompletnie wyprany z sił.
- Ale kto mi to usprawiedliwi? - Brew Uruhy powędrowła do góry.
-
O to się nie martw, Kochanie. Najwyżej ja pobawię się w Twoją mamusię.
Całkiem dobrze podrabiam podpis niemal każdej osoby. - Mrugnął do niego i
po chwili ruszył w stronę wyjścia ze szkoły. Wcześniej wziął swoją
torbę.
- O
nie, nie, Yuu. Nie mam zamiaru oszukiwać. - Powiedział Uruha, kóry miał
dość zaciętą minę. Yuu tylko westchnął i wywrócił oczami. Wrócił się i
podszedł do blondyna, który uśmiechał się triumfalnie. Jednak jego mini
triumf nie trwał długo, ponieważ zaraz czarnowłosy chwycił go w pasie i
przerzucił sobie przez ramię, niczym worek ziemniaków. Zgarnął jeszcze
jego torbę i obładowany jak beduinski wielbłąd, znowu ruszył do wyjścia.
Oczywiście ludzie na korytarzu podśmiewali się pod nosem na ten widok,
tym bardziej, że Kouyou nie szczędził obelg na czarnowłosego Shreka.
Yuu totalnie nic sobie z tego nie robił. Po prostu poszedł do swojego
auta, które jakimś cudem udało się dość szybko naprawić mechanikowi, i
wrzucił Kouyou na tylne siedzenia. Sam usiadł na miejscu i zanim blondyn
zdążył choćby się podnieść ruszył spod szkoły.
-
Idiota! - Kiedy Kou w końcu wywindował się do pozycji siedzącej,
uderzył go niemocno z otwartej dłoni w tył głowy. Czarnowłosy tylko się
zaśmiał i nie mówiąc kompletnie nic, by się przypadkiem nie narazić i
tak nafochanemu blondynkowi, jechał dalej w stronę swojego domu.
Kiedy już zaparkowali odpicowane auto młodego Shiroyamy w wielkim
garażu, poszli do jego jeszcze większego domu. Yuu od razu zaprowadził
Kou do swojej sypialni i poszedł po butelkę coli i dwie szklanki. Gdy,
można powiedzieć, mieli wszystko, usiedli na równie wielkim łóżku.
Dokładnie to wyglądało tak, że Yuu siedział, a Uruha dosłownie zasypiał
będąc na jego kolanach.
- Aoi... - Mruknął po chwili.
- Co? - Yuu nie zozumiał o co chodzi młodszemu chłopakowi.
-
Masz prawie wszystko niebieskie od pokoju po samo auto, przez rzeczy
typu zeszyt czy długopis. Więc jak ja jestem Uruha, to Ty Aoi. -
Wytłumaczył mu blondyn, ziewając na sam koniec. Wtulił się w jego tors i
zamknął oczy.
-
No dobrze, dobrze. Ale teraz idź spać. - Yuu uśmiechnął się pod nosem i
pogłaskał chłopaka po plecach. Sam Uruha, nie wiedząc czemu, przy
czarnowłosym czuł się jakby strasznie odprężony. W końcu nie męczony
żadnymi myślami, zasnął.
Obudziły
go po kilku godzinach ciche pierwsze nuty piosenki The Rolling Stones -
Paint it black. Otworzył leniwie swoje oczy i rozejrzał się po
pomieszczeniu, w którym był. Od razu rozpoznał w nim pokój Yuu, a samego
właściciela zobaczył siedzącego przy komputerze. Po chwili czarnowłosy
odwrócił się, pewnie by zobaczyć czy Uruha właśnie śpi, i uśmiechnął się
na widok nie do końca ozbudzonego blondyna, który aktualnie przecierał
leniwie swoje oko, rozmazując przy tym i tak zniszczony makijaż.
- Wybacz, że puściłem muzykę. Mam nadzieję, że nie ona Cię obudziła. - Yuu wstał i usiadł obok chłopaka.
- Nie... to chyba tak zwany zegar biologiczny. - Uruha posłał mu lekki, nadal zaspany uśmiech. - Pewnie wyglądam okropnie, co?
-
Ojj... Ty zawsze wyglądasz pięknie. Nawet jak Ci ten makijaż robi pandę
wokół oczu. - Aoi zaśmiał się cicho i sięgnął po chusteczki do
demakijażu. Po chwili twarz blondyna nie miała ani grama makijażu na ani
jednej komórce. - A teraz... wyglądasz dużo piękniej. - Po tych słowach
czarnowłosy przysunął się bardziej i pocałował Kouyou prosto w usta. Ten
chętnie odwzajemnił jego pocałunek, uśmiechając się przy tym lekko. Po
chwili ich pocałunki stały się dużo bardziej zachłanne i namiętne. Yuu
wsunął swoją dłoń we włosy Kouyou, a zaraz i jeden i drugi znaleźli się w
pozycji leżącej. Czarnowłosy położył się na Kou co chwilę zasysając
jego dolną wargę. Oderwał się od słodkich ust Takashimy, które teraz
były niemal czerwone i zszedł z pocałunkami na szyję blondyna.
Oczywiście musiał zrobić kilka niemałych malinek na delikatnej skórze
Shimy, co wywołało jego cichy jęk. Yuu po chwili oderwał usta od bladej
szyi Kouyou i spojrzał mu w oczy.
-
Kouyou... Jesteś w stanie mi zaufać? - Spytał i czekał chwilę na
pozwolenie na kontynuowanie pieszczot. Wiedział, że jeśli Kou nie będzie
chciał, będzie musiał, jednym słowem, zwalić konia w łazience, bo ten
chłopak tak na niego działał, że już czuł jak powoli brakuje mu miejsca w
spodniach.
-
Tak... - Powiedział po chwili blondyn i jakby zarumienił się trochę. Co
prawda, nie był to jego pierwszy raz, ale strasznie mu zależało,
by było wręcz idealnie.
Yuu kiedy usłyszał to piękne trzyliterowe słowo, miał ochotę wyć ze
szczęścia. Jednak zamiast tego wrócił do całowania i delikatnego
podgryzania szyi Kouyou. Przesunął powoli językiem po jego skórze, od
żuchwy po sam obojczyk. Pozbył się dość szybko jego i swojej koszulki.
Wtedy niemal od razu zaczął maltretować sutki blondyna, co powodowało
jego dość głośne jęki i westchnięcia pełne przyjemności. Jednak owe
bóstwo leżące pod nim nie pozwoliło na zbyt długą zabawę. Kouyou
przewrócił teraz Yuu na plecy i niemal zdarł z niego czarną koszulkę.
Zaczął niezbyt mocno przygryzać i ssać jego sutki za co Shiro
"nagrodził" go cichymi stęknięciami.
Zaczął z pocałunkami schodzić coraz niżej i niżej, a kiedy upewnił
się, że niemal wszędzie zostawił mokre i czerwone ślady, zaczął rozpinać
spodnie Yuu. Widocznie w nich brakowało już miejsca. Jednak ledwo
zdążył je ściągnąć, a czarnowłosy znowu jego sprowadził do parteru.
Wpił się w jego usta, a później sam zajął się spodniami Uruhy. Ściągnął
je dość chaotycznie wraz z bokserkami. Teraz mógł nacieszyć swoje oczy
wyglądem całkiem nagiego Kouyou. I był to bardzo piękny widok.
Przynajmniej jego zdaniem. Rozłożył nogi chłopaka i przesunął dłonią po
jego bladym jak kartka udzie.
-
Masz piękne nogi Kou. Co ja mówię? Cały jesteś piękny. - Po tych
słowach nachylił się nad nim i znowu go pocałował. Kouyou na te słowa
zarumienił się znowu i to dosyć mocno. Ale chętnie oddawał każdy
pocałunek chłopaka. Po chwili Yuu oderwał się od kaczych usteczek
chłopaka i sięgnął po lubrykant.
-
Yuu... Wiesz... nie musisz mnie rozciągać. Po prostu mnie weź. -
Powiedział Uruha i uśmiechnął się, widząc niepewność w oczach
czarnowłosego. Aoi po krótkim czasie wahania nawilżył swój członek i
nakrył swoim ciałem Kou. Wsunął się w niego powoli i do połowy. Znowu
zasmakował słodkich ust blondyna, spijając z nich przeciągły jęk
chłopaka. Był to chyba najpiękniejszy dźwięk jaki kiedykolwiek słyszał.
Teraz wszedł w niego do końca i sam stęknął z odczuwanej w tym momencie
przyjemności.
-
Ja pierdole... jesteś taki ciasny... - wyszeptał mu do ucha, co tylko
spowodowało większe rumieńce na policzkach blondyna. Yuu dał mu chwilę,
by przyzwyczaił się do jego obecności i wprawił swoje biodra w ruch.
Oczywiście, Uruha czując, że czarnowłosy zaczyna się w nim poruszać z
każdą chwilą coraz szybciej, zaczął jęczeć. Może nawet dużo głośniej niż
wcześniej. Starszy z każdym ruchem przyspieszał, starając się
wchodzić w blondyna coraz głębiej i pod innym kątem. W końcu trafił w
jego czuły punkt, co Uruha obwieścił głośnym jękiem, niemal krzykiem
przepełnionym rozkoszą. Teraz Yuu cały czas uderzał właśnie w to
miejsce. Wreszcie trochę zwolnił swoje ruchy, tylko wzmacniając na sile
swoje pchnięcia. Przez to Uruha nie mógł przestać jęczeć. Wbijał
paznokcie w plecy Yuu i wyginał się za każdym razem gdy czubek członka
Yuu uderzał w jego czuły punkt. Po jakimś czasie wbił te paznokcie dużo
mocniej, zostawiając na plecach chłopaka charakterystyczne czerwone
ślady. Doszedł, głośno przy tym krzycząc i brudząc swój i Yuu brzuch.
Czarnowłosy, czując jak mięśnie chłopaka zaciskają się niemiłosiernie
mocno na jego penisie, po kilku kolejnych pchnięciach doszedł z głośnym
stęknięciem na ustach, zalewając wnętrze blondyna nasieniem. Opadł
całkowicie bez sił na chłopaka i przytulił go. Znowu pocałował jego
wargi. Jednak nie dane im było zbyt długo się sobą nacieszyć. Usłyszeli
czyjeś głośne kroki na korytarzu i po chwili drzwi się otwarły,
uderzając o ścianę obok. W nich stał nie kto inny, jak ojciec.
-
Yuu nie mógłbyś... - Zaczął z początku nie zwracając uwagi na to w
jakiej sytuacji właśnie zastał syna. Czarnowłosy zdążył jedynie okryć
siebie i Kouyou i wtedy oczy pana Shiroyamy niemal wyszły mu z oczodołów
na widok jego syna nagiego z drugim mężczyzną, który również był nagi. -
Co to kurwa ma być?!
....
cdn. xD
_______________________________________________________________________
TAK WIEM JESTEM CHUJEM, KTÓRY URYWA W CIEKAWYM MOMENCIE. ALE PRZYNAJMNIEJ MOTYWUJE DO OCZEKIWANIA NA NOWĄ CZĘŚĆ. XD
*jakby co...to piosenka Pink Floyd-Another brick in the wall. Jakby ktoś nie kojarzył. xD Chociaż...czy tylko ja myślę, że to piosenka, którą zna każdy? xD
*jakby co...to piosenka Pink Floyd-Another brick in the wall. Jakby ktoś nie kojarzył. xD Chociaż...czy tylko ja myślę, że to piosenka, którą zna każdy? xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz