sobota, 11 stycznia 2014

Childhood's end 3 (Aoiha)

Witam. Oto Kolejna część serii Childhood's end. Jak obiecałam: dużo dłuższa od poprzedniej. Przepraszam za to jeśli kogoś zawiodłam swoim jawnym lenistwem. Możecie mnie zabić.

  ...Zobaczył Yuu, który patrzył na Dai z widocznym obrzydzeniem. Czerwonowłosy chyba był zdziwiony jego obecnością.
-CoTY tu robisz?-spytał.
-No zaprosiłeś mnie to jestem. A teraz go zostaw. Widzisz, że nie ma ochoty na to by ktokolwiek go dotykał.-mruknął chłopak, a Daisuke tylko się roześmiał i wstał powoli. Teraz to on patrzył na Yuu z góry.
-Od kiedy to tak wszystkich bronisz, co?
-Od teraz.-czarnowłosy wzruszył ramionami. Dai roześmiał się, ale nie skomentował tego tylko poszedł sobie najprawdopodobniej napić się czegoś. Kouyou spojrzał znowu na Yuu, naprawdę zaskoczony całą tą sytuacją. Jakoś on nie pasował mu do roli "obrońcy".
-Dziękuję.- mruknął Kouyou. Chłopak tylko kiwnął i poszedł sobie.
  Reszta imprezy minęła bez nie ciekawych sytuacji. No może prócz tego, że jakiś tam dwóch chłopaków się pobiło, ale za to Kouyou miał spokój. Teraz trzymał się przy Akirze bo jakoś nie miał ochoty na bliski kontakt z tym Daisuke, który teraz wgapiał się w niego przy każdej okazji. 
Kou, żeby na to nie zwracać uwagi, zabrał się za picie. Skończyło się to tak, że po siódmym piwie opierał głowę na ramieniu Akiry i tępo patrzył na to co się w ogół dzieje. 
-Kou...a Ty chcesz już wracać?-mruknął Suzuki dźgając chłopaka w żebra. Ten tylko spojrzał na niego i pokiwał głową.

  W domu Kouyou byli po około dwudziestu minutach. Całe szczęście mama Kou już spała bo nie był pewny czy by się ucieszyła na widok pijanego blondyna z kolegą. 
-Akira chcesz tu zostać na noc czy wrócisz do siebie, albo na imprezę?
-No....jeśli nie będę przeszkadzał to mogę zostać.-Kouyou uśmiechnął się i zapewnił Akire, że nie będzie mu przeszkadzać, a potem razem rozłożyli kanapę, na której zamierzali spać. Po tej czynności nie mieli ochoty na co wieczorną....no w tym wypadku nocną kąpiel, więc po rozebraniu się do bokserek opadli na kanapę zmęczeni całym dniem i tą cholerną imprezą.
  Niestety Kou nie udało się zasnąć. Leżał na "łóżku" i wsłuchując się w spokojny oddech Akiry rozmyślał. O czym? Chyba o wszystkim. O matce, o ojcu, o rodzinie, nawet o tym Yuu. Zastanawiało go jego dziwne zachowanie. Czy taki bogaty chłopaczek o zawodzie "syn" nie powinien być...no sam nie wiedział jaki, ale na pewno nie taki...miły i dobry. Potem przypomniałsobie Daisuke. No ten chłopak go wręcz przerażał. Zachowywał się trochę tak jakby chciał Kouyou przelecieć. To mu się bardzo nie podobało. W końcu nie był dziwką. Właśnie...co do dziwek....ponoć w taki sposób można nieźle zarobić, a w obecnej sytuacji Kou potrzebuje pieniędzy jak głodny chleba.
  Blondyn leżał tak całą noc i nie zmrużył oka nawet na minutę tak, że na drugi dzień chodził nie przytomny, a musiał odprowadzić Akire, który jeszcze go zaprosił na kawę. Pod koniec dnia był tak padnięty, że zasnął niemal od razu.

  Następny tydzień minął mu naprawdę szybko. Codziennie szkoła potem zajmowanie się domem. Do tego co chwilę zastanawiał się nad....tak zwanym "pójściem na ulicę". Gdyby w końcu to zrobił mogłyby się choć w połowie skończyć problemy finansowe jego rodziny. Ale wtedy straciłby godność. Ponoć godność w życiu jest najważniejsza.
Zawsze od tego pomysłu odsuwał go Akira, chociaż nie świadomie...ale jednak. Widział, że Suzuki go szanuje. Wolał nie stracić tego szacunku.
  W drugi tydzień szkoły Kouyou doznał lekkiego zawodu. Akira nie mógł przyjść do szkoły bo był chory, a Kou, który właściwie nie kolegował się z nikim innym czuł się samotny. Najbardziej denerwowało go to, że co chwilę nachodził go ten cholerny Daisuke. Debil co chwilę się do niego dostawiał. 
Gdy w końcu udało mu się spławić czerwonowłosego, ktoś inny postanowił go zaczepić. Tym kimś był Yuu. 
-Cześć. Gdzie Twój blondwłosy kolega?
-Uhm. Cześć... Chory jest, Ty...potrzebujesz czegoś?-Kouyou pomyślał, że mogło to zabrzmieć niegrzeczne, ale zlewał to całkowicie.
-Nie... To znaczy... Chciałem pogadać. Bo stoisz taki całkiem samotny...
-Aha. Rozumiem.-mruknął Kou starając się z wszystkich sił by brzmiało to tak jakby nie miał ochoty na rozmowę. Niestety nie zniechęciło to czarnowłosego. Chyba zmotywowało jeszcze bardziej niż okazanie zainteresowania.
-No i chciałem spytać czy pójdziesz ze mną do kina. Leci teraz jakiś horror... Ja stawiam.-Yuu uśmiechnął się na widok całkiem zszokowanej miny blondyna. Kouyou chwilę milczał chcąc przetrawić słowa Yuu. Właściwie po raz pierwszy ktoś stawia mu kino.
-Hm... No moglibyśmy pójść...-odpowiedział powoli.- A kiedy? Um....i nie musisz mi "stawiać". Mam swoje pieniądze.-powiedział to trochę się rumieniąc i szybko zastanawiając się skąd weźmie kasę.
-No jak tam chcesz... Chciałem być miły. To może jutro o osiemnastej? Spotkamy się przy bramie do parku. Tego na przeciwko szkoły.
-Dobrze.-Kou pokiwał głową i zdecydował, że najwyżej poprosi mamę o jedenaście jenów. Starczy mu na bilet.
-Ok. To jesteśmy umówieni.- Czarnowłosy wyglądał na zadowolonego z tego, że Kouyou się zgodził. Przed wejściem do klasy wymienili się numerami by być w stałym kontakcie ze sobą. Zapowiadał się ciekawy dzień i może Kouyou uda się odgadnąć czemu Yuu okazał takie zainteresowanie nim.

_____________________________________________________

Tak wiem. Miało się to ukazać wczoraj. Jednak wczoraj...wczoraj miałam niezbyt udany dzień. Zwłaszcza pod koniec, więc bardziej zajęłam się swoim życiem prywatnym. Mam nadzieję, że się podobało. Jestem ciekawa waszych opinii. <3
Za niedługo część 4 i one-shot, o którym wspominałam.





3 komentarze:

  1. Tak, to znowu ja, przybywam z porcją komentarzy dla Ciebie! ; _ ; (Co z tego, że opóźnioną!)
    Huhuhuhuh, coraz bardziej mi się podoba, nie powiem. Błędów znacznych nie zauważyłam, co jest dużym plusem.
    Hah, nie przejmuj się, życie prywatne najważniejsze! *hug*
    Weny życzę.
    Duuużo weny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cieszę się, że Ci się podoba. Jeśli mam być szczera to te części pisze dość spontanicznie. Tylko pierwszą zaczęłam pisać w moim magicznym zeszycie, ale nie mam czasu by pisać tego na brudno, a potem jeszcze przypisywać. Właśnie staram się nie robić kolejnych błędów, więc bardziej na to uważam. :)
      Och...wena mnie nie opuszcza, ale czwarta część pojawi się później bo chcę by była dłuższa. ;3

      Usuń
    2. Rozumiem, pocierpię trochę by zobaczyć tą czwartą część! *-*

      Usuń