niedziela, 25 stycznia 2015

Chilhood's end 5 (Aoiha)

Oto i wyczekiwana przez wiele osób -nie no...tak na prawdę tylko przez jedną za co kooocham Cię...chociaż za wiele innych rzeczy też, ale to tak na marginesie- kolejna część mojej nieszczęsnej Aoihy. Mam nadzieję, że się spodoba. :)


-Oj Kouyou uraziłem Cię czymś? Przecież staram się być miły.-Po tych słowach czarnowłosy poszerzył swój uśmiech, pokazując teraz też swoje różowe dziąsła.
-No tak...i to mnie dziwi.- Blondyn tylko pokręcił głową, cały czas patrząc w stronę, z której przyjechać ma autobus.
-Czemu dziwi?
-Czemu?-Młodszy parsknął kpiącym śmiechem.- Taka nagła zmiana nastawienia potrafi zadziwić, czyż nie?
-Etto... Nie?-Szczerze Yuu tylko taka odpowiedź przychodziła do głowy. On miał zwykle głęboko w dupie to jak się kto zachowuje. Chyba, że ten ktoś robi się agresywny. Kou natomiast spojrzał na niego czytającym w myślach wzrokiem. Był to wzrok mówiący Ci dobitnie "mnie nie oszukasz, już Cię rozgryzłem".
 -Jednak mnie jednak to zadziwia. Nawet bardzo.-Teraz blondyn przysunął się do niego tak by tylko on go słyszał.- Wiem mój drogi, że coś kombinujesz. Masz to wymalowane na tej swojej pyszałkowatej twarzy. Nie jestem głupi i ślepy.
-Uruha...jesteś przewrażliwiony. Nie knuje niczego...
-Kłamiesz.-Przerwał mu chłopak.
-Co proszę?-Teraz Yuu poczerwieniał ze złości i jakby ze strachu.
-No kłamiesz... Widzę to. Dłonie Ci się pocą i omijasz mnie wzrokiem. Czyli kłamiesz.- Kouyou mówił to spokojnym i opanowanym tonem. Znowu Yuu wyglądał jakby miał zaraz wpaść w furię i rozwalić cały przystanek. Przeszkodził mu w tym przyjazd autobusu. Jak zwykle, najpierw tłumy się wysypały na przystanek i dopiero później mogli wsiąść doblaszanej puszki na kółkach.
  W szkole tradycyjnie Kouyou trzymał się Akiry, a Yuu swoich koleżków spod ciemnej gwiazdy. Czarnowłosy miał teraz duży problem. Nie przewidział tego, że blondyn potrafi tak po prostu wyczuć kiedy się kłamie,a kiedy nie. Chyba będzie musiał do perfekcji opanować sztukę kłamania. Chociaż zawsze uważał się za mistrza w tej oto dziedzinie, a tu taki zawód. Na razie mógł tylko z daleka obserwować chłopaka i czekać na odpowiedni moment by znowu uderzyć. Oczywiście pomysłodawca planu uwiedzenia Kou wyśmiał nie powodzenie Yuu i brak rozruchu "w sprawie". Jednak chłopak nie miał zamiaru przegrać. Co to, to nie.
                                                    ***
  Blondyn niezbyt słuchał co Akira miał mu do powiedzenia. Był zamyślony. Teraz jego tlenioną głowę zaprzątały niby nie potrzebne myśli o Yuu. Niby był miły, ale Kou czuł, że jak pozwoli mu się zbliżyć to może się okazać to jakimś podstępem. Jego podstawową zasadą jest: nie ufać ludziom. Tym bardziej TAKIM. Nawet Akirze, z którym naprawdę często rozmawiał i spotykał się z nim nie zawierzył swoich tajemnic. Właściwie chłopak wiedział o nim takie podstawowe rzeczy jak ulubony zespół, kolor, danie itp., i właśnie tego Kouyou wolał nie zmieniać.
 -Ej Kou...-Akira szturchnął lekko chłopaka.- Słuchasz Ty... O kurwa.
-Co? Co kurwa? -Ocknął się z tych zamyśleń.
-No kurwa idzie...-Aki dość dyskretnie wskazał mu, niskiego chłopaka o brązowych włosach. Był ubrany w dość obcisłe spodnie i tak samo przylegającą do ciała koszulkę. Na nogach miał zwykłe trampki. Oczy miał tak pomalowanie, że było to widać nawet z końca korytarza.
-Znasz go?
-Tak. Chodziłem z nim do gimnazjum. To Takanori Matsumoto o pseudonimie Ruki... A mówię o nim kurwa...bo prawie wszystkim chłopakom dobrał się do rozporka.
-Hmmm...Rozumiem. Czemu Ruki? Lubi ruski*?
-Co? Nie wiem. Cholera tam wie.-Teraz musieli zakończyć ten temat bo owy Ruki zbliżał się właśnie do nich. Pewnie dlatego, że zauważył Akire. Miał szeroki banan na twarzy, a jego oczy wydawały się przez ro mniejsze. Kiedy był blisko Kou mógł mu się przyjrzeć. Jego uwagę przykuł nos chłopaka, który wyglądał...dość płasko. Jakby jego właściciel przywalił w mur z rozbiegu.
-AAAKIRA! -Wydarł się niższy tak wysokim głosem, że Kouyou chciał go przez chwilę czymś walnąć tylko, żeby się zamknął. Do tego ten Ruki uwiesił się na szyi Akiry i pocałował go w policzek.- Nie wiedziałem, że też poszedłeś właśnie dotego liceum. Ale super.
-Och tak... Fantastycznie. Miło Cię widzieć.- Akira uśmiechnął się lekko. - A to Kouyou... Mój kolega z klasy.
-Achh...-Ruki spojrzał na Kou niezbyt przyjaźnie.- No miło mi...-Powiedział lodowatym głosem.- Akira...może pójdziesz ze mną na stołówkę. Jestem głodny, a nie chcę iść sam. Wiesz dopiero co się przeniosłem do tej szkoły bo tamta okazała się kiepska i nikogo nie znam. -Z zadziwiającą jak na jego posturę siłą pociągnął za sobą Akirę. Ten tylko zdążył krzyknąć Kou, że zaraz wróci. 
  No tak ten Takanori jest bardzo nachalny. Kou zaczęło zastanawiać czemu chłopak go tak lodowato potraktował. Niby powinien się przyzwyczaić do tego bo robił to prawie każdy. Przynajmniej prawie każdy w jego gimnazjum. Tu ludzie po prostu nie zwracali na niego uwagi. Był anonimowy. Całe szczęście. Szczerze cieszył się, że poszedł do liceum, które było w innej dzielnic. Przynajmniej nikt go nie znał i bardzo go to cieszyło. Najgorzej jest gdy plotki o Tobie ciągną się za Tobą do końca życia. 
-Cześć.-Znowu ktoś przerwał jego rozmyślania. Niechętnie spojrzał na Yuu.
-Jejku człowieku...spokoju mi nie dasz?-Mruknął zirytowany faktem, że nie może sobie podumać.
-Jak chcesz spokoju to musisz umrzeć.
-No dzięki.-Prychnął.
-Weź tak się nie bulwersuj.-Czarnowłosy przysunął się do niego.
-To może mnie nie zaczepiaj. Mów czego chcesz i spadaj.
-Oj... Uruha nie bądź nie miły. Chcę się tylko z Tobą zaprzyjaźnić.-Yuu uśmiechnął się olśniewająco. Kou skomentował to przeciągłym "mmmhhhhm".- Mówię prawdę. Może po prostu... Spotkajmy się znowu, co?- Teraz zbliżył się tak, że Kouyou czuł jego oddech na swoich ustach.
-Mmmm...-Szybko zwilżył swoje wargi i spojrzał w oczy chłopakowi. Nie potrafił już nic z niech wyczytać tylko lekką niepewność.- Dobrze. Możemy się spotkać.
-To...po szkole poczekaj w szatni, okej? -Yuu nie potrafił ukryć triumfalnego uśmiechu, który trochę zaniepokoił młodszego.
-Okej. Będę tam...-Powiedział nie do końca pewien czy dobrze robi.
-To do zobaczenia.-Czarnowłosy pocałował go w kącik ust. To zszokowało Kouyou, ale nic nie powidział tylko tępo patrzyłjak chłopak wraca do kumpli.
  Lekcje minęły dosyć szybko. Z resztą Takashimie zawsze czas spędzony w szkole mijał dosyć szybko. Teraz stał w szatni czekając na osobę o imieniu Yuu. Osobę, którą jest mu trudno rozgryźć i nie wiedział szczerze co miał z tym zrobić. Na razie mógł czekać jak się to wszystko rozwinie. Jednocześnie bał się, że zostanie znowu ofiarą kolejnej intrygi.
 _____________________________________________________________________________
To tyle na dziś. Mam nadzieję, że się podobało.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz